W dniach w miesiącach letnich br przebywała w okręgu Sibiu w centralnej Rumunii delegacja polskich kobiet - rolniczek. Wyjazd organizowany przez WIR i Starostwo Powiatowe w Koninie realizowany był w ramach projektu Stowarzyszenia Adevia przy Francuskiej Izbie Rolniczej i finansowany przez Fundację France.
Tematem przewodnim projektu była waloryzacja produktów lokalnych w oparciu o wspólne zaangażowanie partnerów miejscowych. Projekt polegał konkretnie na wymianie doświadczeń między rolnikami z trzech regionów europejskich, na porównaniu naszej sytuacji, wymianie pomysłów oraz ciekawych inicjatyw mających na celu promocję lokalnych produktów rolnych i oferty agroturystycznej z udziałem i poparciem samorządów, sklepów spożywczych, szkół itp. Ze strony rumuńskiej spotkaliśmy się też z dużym zainteresowaniem dotyczącym funkcjonowania izb rolniczych w Polsce, gdyż w końcu sierpnia odbędą się tam pierwsze wybory do Izb Rolniczych.
Rumunia to piękny kraj, ale kraj wielu skrajności, takich jak: bogactwo i bieda; doskonałe wykształcenie i analfabetyzm; nieliczne gospodarstwa wielkoobszarowe ( nawet powyżej 100 tys. ha) oraz tysiące gospodarstw o pow. 2-3 ha, produkujące na własne potrzeby. Mieliśmy okazję poznać ten piękny kraj "od kuchni" tzn. zobaczyć, jak żyją na co dzień Ci zwykli, a jednocześnie niezwykli ludzie.
Dla nas - osób związanych ściśle z rolnictwem, interesujące było zwłaszcza, życie rumuńskiej wsi. Pierwsze wrażenie, to uderzająca w oczy barwna kolorystyka - każde domostwo różni się od sąsiedniego barwą. Ich urok podkreśla charakterystyczna dla wszystkich zabudowań czerwień dachówki. Trudno tu znaleźć tak charakterystyczne dla polski dachy z eternitu. Drugą uderzająca cechą rumuńskiej wsi jest zwarta zabudowa. Domostwa znajdują się blisko siebie. Łączą je murowane bramy i zwarte płoty szczelnie ukrywające widok na podwórka przed okiem ciekawskich. Kiedy dodamy do tego obraz otaczających wsie zarówno niskich, jak i wysokich, ale zawsze przepięknych porośniętych trawą i drzewami gór, w których schronienie znajdują ciekaw gatunki zwierząt i ptaków otwiera się przed nami bajkowy widok.
Zabudowa charakterystyczna dla Rumunii. Fot. E. Bryl
Jednak, kiedy bliżej przyjrzymy się życiu mieszkańców wsi, to wyłania się niestety już mniej kolorowy świat. Znacząca większość gospodarstw utrzymuje się z małych 2-3 ha gospodarstw produkujących żywność tylko na własne potrzeby. Nie odczuwają nawet potrzeby produkcji na sprzedaż, gdyż jak twierdzą produkcja ta jest wysoko opodatkowana i dlatego nie opłacalna. Tak małe gospodarstwa trudno jest zmechanizować, dlatego w wielu gospodarstwach ciągle jeszcze podstawową siłą pociągową jest nadal koń. Dodajmy, że w tym samym kraju znajduje się największe w UE prywatne gospodarstwo rolne o powierzchni ponad 100 tys. ha.
Ziemia jest tu żyzna. I choć największe powierzchnie zajmują wspólnotowe, liczące nawet po kilkaset hektarów łąki i pastwiska, to na nielicznych skrawkach ziemi ornej rośnie dorodna kukurydza. Łąki i pastwiska sprzyjają hodowli owiec i bydła.
Rumuńskie krajobrazy. Fot. A. Wieczorek-Stolarska
Do 1 ha gruntu podstawowa dopłata bezpośrednia (odpowiednik JPO) wynosi 80 Euro, natomiast płatność dodatkowa (UPO) w zależności od rodzaju rośliny od 20 do 60 Euro. Przeciętnie jest to więc około 120 euro do 1 ha. Trudno w tych warunkach rozwijać gospodarstwa i osiągać dochody, które pozwolą na zaspokojenie wszystkich potrzeb rodziny. Nic dziwnego także, że nie wykorzystane są w pełni środki na rozwój obszarów wiejskich, które u nas tak szybko się skończyły niemalże we wszystkich działaniach.
Największym zaskoczeniem dla mnie było to, że znaczny odsetek rumuńskiego społeczeństwa to analfabeci. W Rumunii wiele dzieci nie chodzi do szkoły. Szkoły są płatne i wielu rodziców nie stać na ich kształcenie. Istnieje wprawdzie obowiązek ukończenia szkoły podstawowej, ale tylko na papierze. Tylko 0,5 % społeczeństwa ma wyższe wykształcenie. Jednak osoby z wykształceniem, które mieliśmy okazję poznać charakteryzuje widoczny, bardzo wysoki poziom tego wykształcenia.
Przykładem może być nasza tłumaczka 21-letnia Emilia władająca biegle 5 językami: rumuńskim, angielskim, niemieckim, hiszpańskim i polskim. Spotkaliśmy też młodego historyka sztuki Stefana Wajdę - pasjonata kultury i tradycji rumuńskiej posiadającego wspaniałe prywatne zbiory, wypełniające po brzegi spory dom. Ten młody chłopak współtworzy dom tradycji, w którym np. dziewczynki uczą się wykonywania tradycyjnych rumuńskich tkanin.
Podtrzymywanie tradycji w Altina. Fot. A. Wieczorek-Stolarska
Przykładem ogromnej pracowitości i skromności są nasi gospodarze Maria i Emil Ciolan - właściciele gospodarstwa agroturystycznego położonego w małej miejscowości Nucet oddalonej o około 25 km od Sibiu - stolicy okręgu. Państwo Ciolan przed 10 laty kupili tu mały domek z kawałkiem ziemi. Wcześnie mieli w Sibiu kiosk, w którym sprzedawali żywność fast-food. Postanowili jednak robić coś zupełnie odwrotnego tzn. produkować zdrową żywność. Do małego domku dobudowali sporą drewniana część z uroczą jadalnią i kuchnia na dole oraz pokojami gościnnymi na górze. Jest tu czysto, przytulnie i pięknie. Kiedy dodamy do tego wspaniałe potrawy serwowane przez gospodarzy, ciszę i spokój oraz urzekające krajobrazy wokół - to mamy idealne gospodarstwo agroturystyczne. Państwo Ciolan są przykładem na to, że nawet przy tak trudnych warunkach zewnętrznych, jakie panują w Rumunii można odnieść sukces, jeśli pracujemy i kochamy to co robimy.
A że warunki są tu trudne świadczą ceny w sklepach. Łatwo dostrzega się różnice, gdyż rumuńska waluta tzn.1 lej ma wartość 1 zł. I tak dla porównania - 1 litr oleju napędowego to koszt 5,30 leja, a 1 litr gazu na stacji benzynowej kosztuje 3,25 leja (lub zł). Artykuły spożywcze są droższe niż w Polsce np.: kostka masła średnio kosztuje 5,40 leja, tabliczka czekolady POIANA (odpowiednik naszej Goplany) średnio 3 leje. Średnia płaca natomiast jak podają dane Eurostat jest o około połowę niższa w Polsce.
Jednak powróćmy do typowo rolniczych spraw. Jednym z ważniejszych tematów poruszanych w trakcie spotkania z prefektem Sibiu panem Rares Marcea była sprawa zbliżających się I wyborów do Izb Rolniczych w Rumunii. Pytano nas o strukturę, organizację i zasady działania Izb Rolniczych w Polsce. W Rumunii zaplanowano model francuski Izb obejmujący także doradztwo oraz posiadający w składzie swych rad także przedstawicieli różnych organizacji rolniczych.
Na spotkaniu z Dyrektorem Wydziału Rolnictwa Panem Gheorghe Budrala i Panią Georgetą Purima - Dyrektorem Ośrodka Doradztwa Rolniczego poruszano temat doradztwa rolniczego. W regionie Sibiu (wielkość zbliżona do byłego woj. konińskiego) pracuje ponad 20 osób, z tego 15 w 5 regionalnych ośrodkach, po 3 osoby w każdym. Problemem jest tu wykorzystanie środków na rozwój obszarów wiejskich, gdyż brakuje chętnych. Jak nam powiedziano na 3 gminach 6-ciu doradców zrealizowano w ciągu 3 lat 36 projektów. Jak mała to ilość, potwierdzi to każdy z naszych polskich doradców wykonujących często po 100 i więcej projektów w ciągu 1 roku. Trudno jednak przekonać osoby, którym brakuje świadomości, jakie możliwości dają takie programy. Praca doradców w takim terenie jest bardzo trudna.
Interesujące dla strony rumuńskiej była także współpraca naszych organizacji rolniczych typu: doradztwo, izby rolnicze, KGW i związki zawodowe z samorządami lokalnymi. Z zazdrością słuchano o naszej współpracy. Choć nie musieliśmy tutaj akurat dużo opowiadać , gdyż gościliśmy przed dwoma laty zarówno gości z Rumunii jak i z Francji - wtedy mogli zobaczyć, jak duże mamy wsparcie ze strony np. Starostwa Powiatowego w Koninie, czy wielu gmin. Wtedy w podsumowaniu wizyty w Polsce usłyszeliśmy od gości z Rumunii, że bardzo chcieliby mieć taką współpracę i pomoc, chociażby w organizacji wizyt zagranicznych, jak my.
Podsumowując należy stwierdzić, że Rumunia to kraj o bardzo dużym, choć na razie niewykorzystanym potencjale. Jestem głęboko przekonana, że jego mieszkańcy mogą w przyszłości osiągnąć bardzo wiele, zwłaszcza, że są bardzo zdolni i otwarci na świat.
Elżbieta Bryl
Biuro WIR w Koninie