W odpowiedzi na coraz liczniejsze sygnały docierające do redakcji w sprawie słupów na polach, chciałbym przedstawić i przybliżyć nieco podstawowe środki prawne mogące pomóc rolnikom w walce z zakładami przesyłowymi.
W pierwszej kolejności należy stwierdzić, iż przebiegające przez grunty rolne linie telekomunikacyjne i energetyczne na słupach oraz inne tego typu instalacje, na przestrzeni lat montowane były na podstawie różnorakich przepisów obowiązujących w danym okresie. Nierzadko jednak zdarzało się, iż podmiot instalujący dokonywał tego bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, czy to ustawowej, czy umownej. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że ustawodawstwo powojenne nigdy nie zezwalało zakładom przesyłowym na dokonywanie montażu urządzeń na polach rolników na zasadzie własnego widzimisię. Pod rządami każdej z ustaw obowiązujących po wojnie, a odnoszących się do omawianego problemu, zakład przesyłowy mógł dokonywać stosownych instalacji tylko i wyłącznie w oparciu o decyzję właściwego terytorialnie organu administracji rządowej lub samorządowej, bądź też za zgodą rolnika. Dlatego niezmiernie ważne jest, aby przed wdaniem się w spór z zakładem przesyłowym dokładnie rozeznać się w kwestii czy czasem poprzedni właściciel gruntu nie uzyskał jakiegoś odszkodowania lub też czy wówczas zakład przesyłowy nie działał na podstawie określonej decyzji administracyjnej.
Skupiając się na sytuacji, w której słupy instalowane były bez jakiegokolwiek umocowania prawnego, należy stwierdzić, że prawo cywilne wyposaża właściciela/ użytkownika wieczystego gruntu w kilka instrumentów prawnych, które stosowane być mogą zarówno łącznie jak i niezależnie od siebie.
Pierwszym z nich jest roszczenie żądania wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z gruntu w oparciu o przepis art. 225 kodeksu cywilnego. Zakład energetyczny, którego linie przesyłowe zajmują cudzy grunt, nie dysponując przy tym żadnymi dokumentami upoważniającymi do tego, w świetle prawa uznawany jest za posiadacza samoistnego w złej wierze. Wobec powyższego zakład energetyczny obowiązany jest nie tylko do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z gruntu, lecz także do zwrotu wartości pożytków (np. upraw), których z powodu złej gospodarki nie uzyskał oraz odpowiedzialny jest za pogorszenie rzeczy. Zaznaczyć trzeba, że okres przedawnienia omawianego roszczenia wynosi 10 lat, co w praktyce oznacza, iż rolnik będzie mógł domagać się wynagrodzenia jedynie za ostatnią dekadę.
Następnym środkiem prawnym pomocnym w walce o swoje prawa jest żądanie usunięcia lub przesunięcia danej linii przesyłowej. Roszczenie to swoje umocowanie ma w art. 222 § 2 kodeksu cywilnego. W przepisie tym czytamy, że właścicielowi, którego własność naruszana jest w inny sposób aniżeli przez pozbawienie faktycznego władztwa nad rzeczą (gruntem), może żądać od osoby naruszającej, aby przywróciła stan zgodny z prawem i zaniechała naruszeń. Należy pamiętać jednak o tym, że przy tym żądaniu sąd pod rozwagę weźmie interesy obu stron sporu oraz przewidywane skutki wyroku (wyrok Sądu Najwyższego z 19.05.2004 r., sygn. Akt: III CK 496/02). Zaletą tego środka prawnego jest to, że nie ulega on przedawnieniu w odniesieniu do nieruchomości.
Roszczenie usunięcia lub przesunięcia linii przesyłowych można żądać nawet wtedy, gdy zakład przesyłowy dysponuje zgodą poprzedniego właściciela na ich usytuowanie na danej działce. Możliwe to będzie powołując się na okoliczność, iż pozostawienie w dotychczasowym miejscu linii przesyłowej - z uwagi na nadzwyczajną zmianę stosunków - grozi rolnikowi rażącą stratą lub nadmiernymi trudnościami. Za nadzwyczajną zmianę stosunków winno się uznawać przemianę ustrojową dokonaną w Polsce po 1989 r. oraz niesłychany postęp w technice agrarnej, owocujący coraz to nowszymi i większymi maszynami rolniczymi. Podstawą prawną jest tutaj art. 3571 kodeksu cywilnego (wyrok Sądu Najwyższego z 22.04.2005 r., sygn. akt: II CK 594/04).
Najdalej idącym roszczeniem, zawartym w art. 231 § 2 kodeksu cywilnego, jest żądanie od zakładu przesyłowego nabycia nieruchomości lub jej części za odpowiednim wynagrodzeniem. Warunkiem takiego żądania jest, aby wartość usytuowanych urządzeń znacznie przewyższała wartość zajętej na ten cel działki. W sytuacji, gdy linie przesyłowe ograniczają sposób korzystania z działki i zmniejszają jej wartość, choćby nawet nie miały fizycznej styczności z gruntem (np. zwisały), to właściciel może skorzystać z omawianego uprawnienia (wyrok Sądu Najwyższego z 16.07.2004 r., sygn. akt: I CK 26/04). Podobnie jak przy wyżej omawianym roszczeniu, żądanie wykupu nie ulega przedawnieniu.
Warto wspomnieć w tym miejscu, iż domaganie się wykupu działki lub jej części w odniesieniu do niedawno zamontowanych urządzeń można oprzeć o art. 124 ust. 5 ustawy z 12.08.1997 r. o gospodarce nieruchomościami.
Rolnik chcący dochodzić swoich praw w stosunku do zakładu przesyłowego powinien w pierwszej kolejności zebrać wszelkie dostępne dokumenty związane z daną działką jak również upewnić się czy poprzedni właściciel nie otrzymał jakiejś formy ekwiwalentu bądź czy nie udzielił zgody zakładowi montującemu urządzenia.
Następnie rolnik, osobiście lub za pośrednictwem prawnika, powinien skierować pismo do zakładu przesyłowego z wybranym przez siebie żądaniem. W razie pozytywnej odpowiedzi ze strony zakładu warto byłoby porozumieć się z nim i uzgodnić dogodną formę rekompensaty.
Jednakże, jak uczy dotychczasowa praktyka, nie należy spodziewać się przychylnego odzewu ze strony zakładu przesyłowego, co będzie wiązało się z koniecznością wystąpienia na drogę sądową, a co za tym idzie ze zwróceniem się do profesjonalnego prawnika o poprowadzenie sprawy.
Wnosząc powództwo do sądu należy uiścić wpis sądowy (najczęściej 5% wartości żądania), chyba że ze względu na sytuację materialną właściciela sąd zwolni go z ponoszenia kosztów postępowania. W przypadku korzystnego dla rolnika rozstrzygnięcia w sądzie poniesione koszty postępowania i zastępstwa prawnika zostaną mu zwrócone.
Na koniec chciałbym ponaglić rolników chcących uzyskać ekwiwalent, aby decyzję o podjęciu działań w przedmiotowej sprawie podejmowali bez zbędnej zwłoki. Zakłady przesyłowe bowiem mogą się bronić instytucją zasiedzenia służebności nieruchomości, która w tego rodzaju sprawach wynosi 30 lat i choć instytucja ta nie niweczy całkowicie możliwości dochodzenia swoich praw, to w praktyce może ją mocno skomplikować.
Wojciech Lignowski