Wielkopolska Izba Rolnicza
Wielkopolska Izba Rolnicza

HUCUŁY


Na Huculszczyźnie, która niegdyś stanowiła część ziem Rzeczypospolitej, a po II wojnie znalazła są na terytorium obecnej Ukrainy, władza sowiecka mocno przyczyniła się do wyniszczenia miejscowej rasy koni. Dziś próbuje się odrodzić hodowlę hucułów w ich ojczyźnie...

Hucuły

Przykładem może być gospodarstwo powstało w 1817 roku z parcelacji majątku Boguszyn, pierwszym właścicielem zostaje holender Martin Kretsch. Następnymi właścicielami w 1834 roku są Gottlieb Mickel oraz Aleksandra Gibzna , by 1866 roku przekażą posiadłość synowi Johannowi Goszut Mickel. W 1878 roku właścicielem zostają dziadkowie Mariana Siejaka i do dziś jest gospodarstwem rodzinnym. Stąd powstała nazwa "Sadyba".

W sierpniu 1996 roku powstała Stajni Koni Huculskich "Sadyba". Następne kupowane były klacze huculskie na Ukrainie, niestety bez rodowodów. W sierpniu 1988 roku sprowadzony został ogier "Wawel" wnuka "Jaśmina", hodowli pana Stanisława Myślińskiego z Polany. Od maja 2001 do września 2006 kupowano klacze zarodowe do stada podstawowego. Obecnie ogierem czołowym jest "Pamacs", zakupiony od Aggteleki Nemzeit Park w Josvafo na Węgrzech. Syn ogiera "Rapsod" z rodu Polania od rumuńskiej klaczy "Ousor VIII-20 Anett". Z czasów ukraińskich ukazał się w "Koniu Polskim" (nr 3/2004) reportaż "Hucuły wracają do ojczyzny". Hodowla prowadzona jest systemem tabunowym - bezstajennym.

Gospodarstwo zajmuje teren na morenie polodowcowej, częściowo w pradolinie Warty w terenie gęsto zalesionym. Gleby klasy V i VI często nawiedzane suszami. Jako wodopój oraz do kąpieli służą dwa stawy o powierzchni 1,7 ha.


Zmiany ras prymitywnych prowadzone przez Instytut Badawczy w Balicach

Hodowcy prywatni podjęli się realizacji programu hodowlanego ryzykując tym, że sprowadzali obce rodowodowo klacze. Przez to postępowanie zostali ukarani odebraniem dotacji.

W czasie 10. letnich kontaktów z Instytutem w Balicach, każdy zakup koni rasy huculskiej nie spokrewnionych z polskimi był konsultowany i nie stanowiło to problemu. W Sadybie Każdy z zakupionych koni spełniał wymogi i był wpisywany do polskich Ksiąg Stadnych. Konie te były objęte starym programem PROW, natomiast nowy ich nie obejmuje, mimo iż konie te nadal spełniają wszystkie wymogi z tą różnicą, że urodziły się poza granicami Polski ale nadal w Unii Europejskiej.

Program hodowlany musi być długoterminowy a nie zmieniany corocznie co uczynił Instytut w Balicach. Na prośbę Mariana Siejaka sprawą zainteresował się Prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej Piotr Walkowski. Pojechał on do stadniny koni "Sadyba" aby zapoznać się z zaistniałym problemem oraz podjąć odpowiednie kroki w celu zniwelowania zaistniałego problemu.


Wojciech Franka